Wywiady

Zamknij

Zmiany nie następują na pstryknięcie palcami

. 18:32, 23.12.2025
Zmiany nie następują na pstryknięcie palcami Andrzej Leandoski. Fot. Robert Majchrzak

- Wszystkie zapowiadane w kampanii działania zostaną zrealizowane w tej kadencji. Wierzę, że Reszel będzie się rozwijał w dobrym kierunku - mówi Andrzej Lewandowski, z którym o kończącym się roku 2025 oraz planach na przyszłość rozmawiał Robert Majchrzak.

 

- Kończymy rok 2025. Proszę o krótkie podsumowanie - osobiste, samorządowe i z perspektywy gminy Reszel?

- To był jeden z trudniejszych lat w mojej dotychczasowej pracy. Wcześniej byłem związany z samorządem powiatowym, natomiast samorząd gminny to zupełnie inna rzeczywistość. Zakres obowiązków jest znacznie szerszy, zadań jest więcej i są one bliżej codziennego życia mieszkańców. To duża odpowiedzialność i ogrom pracy.

- Jakie są największe różnice między samorządem powiatowym a gminnym?

- W Gminie trzeba dbać dosłownie o wszystko: o podatki, wydatki, inwestycje i bieżące potrzeby mieszkańców. Powiat dysponuje środkami dedykowanymi i je rozdziela, natomiast Gmina musi najpierw te środki wypracować, na przykład z podatków, a dopiero potem może je przeznaczać na konkretne zadania. Dochodzi do tego bardzo intensywny kontakt z mieszkańcami - codzienny, bezpośredni. Do tego musiałem się przyzwyczaić. Nie jest łatwo zadowolić wszystkich, ale staramy się, by każdy wychodził z urzędu z poczuciem, że został wysłuchany. Jak wiadomo, gdzie są ludzie, tam są też problemy.

- Czy jest jakiś szczególnie problematyczny temat lub sytuacja z mieszkańcami, która zapadła Panu w pamięć?

- Takich tematów jest kilka, ale w większości dotyczą one dróg oraz dostępu do wody. W dzisiejszych czasach brak wodociągu czy dojazdu do posesji wydaje się czymś nie do pomyślenia, a jednak nadal się z tym mierzymy. Są miejsca, gdzie nie ma wody i takie, do których trudno dojechać, bo brakuje odpowiedniej infrastruktury.

- Które obszary gminy Reszel nadal nie są zwodociągowane?

- W tym roku zakończyliśmy wodociągowanie Śpiglówki, mimo że jest to miejscowość dość oddalona. Nadal problemem pozostaje Wola. Tam najprawdopodobniej w przyszłym roku powstanie nowa studnia. Trudna sytuacja jest również w Dębniku. Chcieliśmy w tym roku zrealizować tam inwestycję wodociągową, jednak liczba chętnych do podłączenia się była zbyt mała, by spełnić wymogi formalne i otrzymać dofinansowanie. W przyszłości i tak będziemy musieli ten problem rozwiązać, dlatego prowadzimy rozmowy z mieszkańcami, by zachęcić ich do podłączenia się do sieci.

- A jak wygląda kwestia dróg gminnych? Ile z nich udało się wyremontować w tym roku?

- Paradoksalnie w samym Reszlu nie wykonaliśmy jeszcze żadnego większego remontu drogi. Jesteśmy na etapie przygotowywania dokumentacji. Zrealizowaliśmy natomiast bardzo potrzebny odcinek drogi gminnej w Świętej Lipce, który od lat wymagał inwestycji. W przyszłym roku planujemy tam montaż parkometrów. Wyremontowaliśmy także drogę gminną w Klewnie. Było to zadanie rozpoczęte na początku kadencji, zakończone niedawno. Drobne naprawy wykonujemy na bieżąco, zawsze po konsultacjach z sołtysami, którzy są najbliżej mieszkańców i najlepiej znają lokalne potrzeby.

Mamy sporo planów na przyszły rok. Przygotowujemy około siedmiu dokumentacji, z czego jedna - dotycząca drogi w Pilcu - jest już w stu procentach gotowa. Mamy pozwolenie na budowę, teraz czekamy na środki finansowe i złożenie wniosku. Warto też dodać, że w Reszlu były trzy drogi formalnie powiatowe, choć w praktyce traktowane jak gminne. Powiat zapowiedział ich przekazanie i gdy to nastąpi, będziemy mogli w nie inwestować. Dotyczy to m.in. ulicy Wojska Polskiego.

- Mieszkańcy raczej nie rozróżniają, czy dana droga jest gminna, powiatowa czy wojewódzka. Gdy jest problem, zgłaszają się do burmistrza.

- Dokładnie tak. Dla mieszkańców to zawsze burmistrz jest odpowiedzialny. Jeśli chodnik nie jest posprzątany, natychmiast pojawiają się wpisy w mediach społecznościowych. Nieważne, że to droga wojewódzka i formalnie nie leży w naszych kompetencjach.

- Jak pogodzić te oczekiwania z formalnymi ograniczeniami?

- Staramy się reagować na bieżąco. Mamy pracownika, który zbiera zgłoszenia, a jeśli coś pojawia się choćby na Facebooku, natychmiast podejmujemy interwencję. Oczywiście nie jestem w stanie być wszędzie, dlatego informacje od mieszkańców są bardzo ważne. Niedawno mieliśmy spore wyzwanie. W krótkim czasie spadło więcej śniegu niż przez całą poprzednią zimę. Było trudno, ale krok po kroku udało się sytuację opanować.

- Wspomniał Pan o parkometrach. Kiedy zostaną uruchomione?

- Pod koniec marca.

- Jakiego przychodu spodziewa się Gmina?

- Trudno to dokładnie oszacować, bo nie mamy precyzyjnych danych dotyczących ruchu turystycznego. Najbardziej wiarygodne są statystyki z reszelskiego zamku - rocznie odwiedza go około 50 - 60 tysięcy osób. Przyjmując, że w jednym samochodzie podróżują średnio cztery osoby, można w przybliżeniu oszacować liczbę pojazdów. Według moich wyliczeń inwestycja powinna się zwrócić w stosunkowo krótkim czasie.

- Jaki jest koszt instalacji parkometrów?

- Całość to około 160 tysięcy złotych. Firma ma czas do końca marca na ich montaż. Informacje o planowanych zmianach zostały już przekazane mieszkańcom.

- Jakie są reakcje społeczne?

- Różne, choć spodziewałem się większego sprzeciwu. Mieszkańcy, którzy na co dzień mają problem z zaparkowaniem w rynku, są raczej za tym rozwiązaniem. Poza sezonem turystycznym problem jest mniejszy, natomiast latem zaparkowanie graniczy z cudem. Chcemy, by centrum miasta było dostępne przede wszystkim dla turystów, a gmina mogła na tym zarabiać. Mieszkańcy mają alternatywne miejsca parkingowe, chociażby przy ulicy Kolejowej.

- Co uważa Pan za największe sukcesy reszelskiego samorządu w 2025 roku?

- Cieszę się, że rozpoczęliśmy remont stadionu oraz że w Kociborzu powstała kontenerowa oczyszczalnia ścieków. Trwają też rozmowy dotyczące podobnej inwestycji w Łężanach. Choć nie wszystkie plany udało się jeszcze zrealizować, cały rok poświęciliśmy na przygotowanie dokumentacji, co jest kluczowe dla przyszłych inwestycji. Liczę, że w przyszłym roku rozpoczniemy remont ratusza oraz szkoły podstawowej. Wszystko zależy od pozyskanych środków.

Złożyliśmy również duży projekt, dotyczący e-usług, o wartości około 6 milionów złotych. Jeśli otrzymamy dofinansowanie, wszystkie jednostki gminne zostaną zinformatyzowane. Nowy ratusz ma być nowoczesną instytucją w historycznym, zabytkowym opakowaniu. Prace projektowe trwały długo, głównie ze względu na uzgodnienia z konserwatorem zabytków, ale efekt końcowy zapowiada się bardzo dobrze. Pojawi się m.in. winda dla osób z niepełnosprawnościami, a po latach znów uruchomimy zegar ratuszowy.

- Na zakończenie: co chciałby Pan przekazać mieszkańcom Reszla?

- Przede wszystkim proszę o cierpliwość. Nie wszystko da się zrobić od razu. Zmiany nie następują „na pstryknięcie palcami”, choć rozumiem te oczekiwania. Najważniejsze, że konsekwentnie do nich dążymy. Wszystkie zapowiadane w kampanii działania zostaną zrealizowane w tej kadencji. Wierzę, że Reszel będzie się rozwijał w dobrym kierunku.

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop

OSTATNIE KOMENTARZE

Czują się oszukani i zignorowani

To prawda, że organizacja terenu wokół budowy to chyba pieta achillesowa zarządu budowy z ramienia Polimex Mostostal. Jednakże kochani kętrzynianie, w szerokiej okolicy znani jesteśmy jako maruderzy i ludzie bez wyobraźni. Chcielibyśmy mieć u siebie wielki świat, Ale i żyć jak w wiejskiej sielance. Żyjąc na tym świecie pół wieku, wiem że ketrzyniakom nigdy się nie dogodzi. Standardem jest marudzenie i doszukiwanie się zła we wszystkim co się w tym mieście dzieje. Obecna władza zła, bo pozwala budowie oddychać, a przecież pracownicy tejże budowy wpływający na podniesienie pkb gminy i wpływów do miejskiej kasy to samo zło. Stara władza zła, bo złe przygotowała kilka- kilkadziesiąt lat temu infrastrukturę miejska, gdyż nie zajrzała do szklanej kuli i nie wiedział, że jedna z największych inwestycji czołowej państwowej spółki stanie w tym mieście. O jedno mam żal do władzy podpisującej umowę z Orlenem. Że nie zrobiła referendum dla mieszkańców czy chcą ten inwestycji czy nie. Bo wtedy każdy mieszkaniem mógłby się opowiedzieć po którejś że stron. A gdyby większość była przeciw, to może inwestycja stanęła by w miejscu gdzie jej potencjał byłby doceniony. Cóż małomiasteczkowe myślenie to kętrzyński konik. Daje pod rozwagę dalsze dywagacje, bo życie często pokazuje, że ci którzy najwięcej narzekają jako piersi składają dokumenty w sprawie pracy i debatują nad groszem, który Orlen zostawi w mieście.

Ketrzynianka

14:29, 2026-03-23

Czują się oszukani i zignorowani

To o którym burmistrzu mowa w tym tytule o ile wiem to dopiero co był artykuł jak buduje się fabryka a tam na czele oprowadzał gości cały w ubraniu roboczym z gumofilcami Pan,który jak mi wiadomo to były nasz burmistrz był,który jest nadzorującym budowę i chyba domyśleć się mogę przyszłym dyrektorem tłoczni oleju. (???) Jeżeli można mieć pretensję to na pewno nie do Pana obecnego burmistrza,który nie musi się znać na logistyce jaką obejęta jest tłocznia oleju rzepakowego są tam odpowiednie osoby z wykształceniem i doświadczeniem,które odpowiadają za płynność budowy i zapewnieniu odpowiednich warunków do jej realizacji.Chociać też nie do końca mam rację takie sprawy powinny być dogadane jeszcze przed budową.

Zbyszek

06:42, 2026-03-23

Czują się oszukani i zignorowani

Lizodup i tyle w temacie

Wyborca

09:49, 2026-03-22

Czują się oszukani i zignorowani

Współczuję mieszkańcom, ale co oni mogą. Orlen sypnie kasą na imprezy miejskie i nikt nie patrzy na dobro mieszkańców bo się sponsor obrazi.

NKE

19:26, 2026-03-21

0%