Zamknij

Ostrożnie z ogniem

. 10:50, 28.06.2025 Aktualizacja: 14:55, 26.10.2025
2 Ostrożnie z ogniem Fot. pomorska.pl

Gdy czytam felieton Jarosława Żukowskiego, czuję, jak zamaszyste pióro autora ociera się nie o satyrę, ale o coś znacznie bardziej kruchego — ludzką godność. Bo choć język to potężne narzędzie — czasem rozjaśniające, czasem ośmieszające — to jednak w dzisiejszych czasach trzeba ważyć słowa z większą odpowiedzialnością niż kiedykolwiek. Słowo może wywołać uśmiech, ale też podpalić. Zwłaszcza, gdy sugeruje się stos.

 

Marlena Szypulska

 

W tym symbolicznym (czy aby na pewno?) wezwaniu do spalenia siostry Marleny — za felieton, w którym zaledwie zadała pytania o granice hałasu w przestrzeni publicznej — pobrzmiewa echo historii. Historii kobiet, które paliły się na stosach, bo miały odwagę mówić. Zamykać okna. Chronić ciszę. Pytać.

 

Warto przypomnieć: kobiety nie płonęły za zło. Płonęły za wolność. Za to, że patrzyły w niebo, nosiły zioła w chustkach, mówiły głośno albo… właśnie ciszej. Miały swoje zdanie, własny rozum i go używały.

Dlatego mój głos w tej sprawie nie jest głosem z kontrataku, ale z troski. Felieton to nie teatr groteski, w którym każdy aktor może bezkarnie przebrać się za inkwizytora. Słowa mają konsekwencje. A satyra, nawet w białych rękawiczkach, potrafi zadać cios.

Nie bójmy się rozmawiać o dzwonach, głośnikach, krzykach — ale róbmy to tak, by nie wywoływać płomieni. Dosłownie i metaforycznie.

To nie magia była problemem. Problemem był lęk – głęboki, strukturalny strach przed kobiecą niezależnością, intuicją, innością. Kobiety palono nie dlatego, że były czarownicami, ale dlatego, że zagrażały porządkowi świata, który nie przewidywał dla nich miejsca poza rolą żony, matki lub milczącej służki.

Proces ten miał swoje podłoże religijne, ale i społeczne. Jak podkreśla Brian Levack w swojej książce „Polowanie na czarownice we wczesnej nowożytnej Europie”, kobiety stanowiły około 75% wszystkich oskarżonych o czary. Wystarczyło, że jedna z nich znała się na ziołach, miała własne zdanie albo po prostu… żyła samotnie. Mieszkańcy wsi, przerażeni nieurodzajem czy chorobą dziecka, szukali winnej. Mechanizm był prosty – im bardziej społeczność była doświadczona kryzysem, tym bardziej potrzebowała „kozła ofiarnego”.

W słynnej średniowiecznej instrukcji „Malleus Maleficarum” (pol. Młot na czarownice), autorzy Heinrich Kramer i Jacob Sprenger instruowali sędziów, jak rozpoznawać czarownice – podkreślając, że kobiety są „bardziej łatwowierne, bardziej podatne na iluzje” i „z natury nieczyste”. To nie była marginalna publikacja – to był bestseller XV-wiecznej Europy. I podręcznik nienawiści, na którym przez dekady opierano setki procesów.

W ten sposób narodził się system, w którym wystarczyło słowo – oskarżenie sąsiada – by kobieta trafiła na stos. Ginęły samotne staruszki, akuszerki, zielarki, wdowy, kobiety po poronieniach. Czasem wystarczyło, że była zbyt piękna. Albo zbyt mądra.

Ostrzegam – społeczeństwo jest już mocno przesiąknięte paliwem nienawiści i czasami nie odróżnia satyry od nawoływania do linczu. A historia zna takie chwile, gdy tłum nie potrzebował prawdy – wystarczyło mu poczucie racji. Nie palmy dziś nikogo – ani fizycznie, ani słowem. Nie jesteśmy tak daleko od średniowiecza, jak lubimy wierzyć.

Odczuwam, że tekst Jarosława Żukowskiego nie miał być bezpośrednio atakujący. Znamy się i lubimy. Jednak… no właśnie — jaki jest? Czy ironia podszyta wizją stosów, procesów i palenia ludzi za opinię to jeszcze żartobliwa polemika, czy już niebezpieczna fantazja? Szczególnie dziś, gdy słowa mają moc nie tylko wzniecania ognia metaforycznego. Osoba publikująca tekst, czy tworząca w inny sposób, niesie przecież pewną odpowiedzialność. Tłumaczy świat przez pryzmat swoich oczu, doświadczeń, wrażliwości — może tym pomagać, otwierać ścieżki umysłów i serc, ale równie dobrze może wyzwalać do zaciskania pięści. Kiedyś rozmawialiśmy o tym przez telefon…

Czy to nie zaskakujące, że Jarosław Żukowski w reakcji na felieton o hałasie w przestrzeni publicznej natychmiast przywołał wizję stosów i inkwizycji — zamiast dostrzec logiczną strukturę i cel tekstu? Rozumiem skojarzenie: dzwony, hałas, kobieta. Ciekawe, jak brzmiałby felieton mojego kolegi, gdyby tekst napisał mężczyzna… i czy w ogóle zachował swój ton? Czy wtedy również padłby pomysł podpalenia? Czy po prostu zabrakłoby wyzwalacza?

Historia zna wiele przykładów, gdy śmiech zbudował stos. Ale nie zna ani jednego, w którym ten stos rozwiązał cokolwiek. Pozdrawiam autora z zapałką — oby służyła jedynie do zapalania świec refleksji, a nie stosów niepotrzebnych emocji. Przestrzegam, społeczeństwo (Kętrzyn także) jest już mocno przesiąknięte paliwem nienawiści i czasami nie odróżnia satyry od nawołania do linczu. To niebezpieczne zatarcie granic.

 

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (2)

EncoreEncore

1 0

Ktoś tu chyba nie zrozumiał intencji Żuka...

18:11, 28.06.2025
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz

Wołyń pamiętamyWołyń pamiętamy

0 0

Ktoś coś w tej redakcji czasem pisze dobrze albo źle albo jak zechce to zamieści zdjęcie to już czasem
przechodzi ludzkie pojęcie redakcji.

09:28, 30.06.2025
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu tygodnikketrzynski.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

OSTATNIE KOMENTARZE

Producent dmuchańców jako partner biznesowy

A tak na serio,już cały Internet opanowany przez serwery na Świecie jest kontrolowany przez ukraińskich kolesi,kto teraz czegoś nie może zrozumieć to mu wyjaśni AL.

Zbyszek

10:41, 2026-02-07

Dlaczego warto pracować z agencją marketingową

Warto było zlikwidować zdolności wojskowe jakie Polam-Farel dysponował w postaci skromnych warsztatów,które pracowały na rzecz wojska.Dziś cała Europa stawia na zbrojenie a w Kętrzynie w latach 1990 roku postawiono na rozbrojenie.Dziwnym trafem była jeszcze Narzędziownia jako odrębna jednoska w której było mnustwo maszyn i ludzi,którzy na 2-3 zmiany je obsługiwały i gdzie to wszysto się podziało dzisiaj byłoby jak znalazł i pracę by miały całe pokolenia.Philips wtedy nas wykupił i robi co chce ale to już nie nasza fabryka i Polacy nie są właścicielami.

Frezer-tokarz

06:25, 2026-02-05

Kętrzyńskie Morsy zagrały z Orkiestrą

U nas najprościej jest postawić zakaz kąpieli i po sprawie. Widzialem tu też zakaz ze skreślonym łabędziem, po czym łabędzie wyprowadzono do Czernik. Może czas już postawić jakiś transparent i czekać na rychłe zmiany? Rozumiem że jeziorko jest głebokie i jest od brzegu spadek ale istnieją plywajace baseny ograniczajace dno i przy samym wejsciu moglby taki byc. Takie rozwiząnia sa na sztucznych akwenach np nad Soliną i jakoś funkcjonuje a u nas nic sie nie oplaca?

Wyborca

06:45, 2026-01-30

Od 2 lutego druga tura ferii!

A co ma 2 tura ferii do naszego powiatu? Jakie atrakcje powiat przygotowal przyjezdnym? Uruchominie pociagu ktory funkcjonowal 100 lat ale gdy laicy zabrali sie za elektryfikacje to wyrzneli wszystkie drzewa i usuneli nawet stare korzenie z nasypow? Moze zrobmy z tego atrakcje lokalna?

Wyborca

22:34, 2026-01-28

0%