PAP/M. Kmieciński
Rynek najmu nie stanowi konkurencji dla rynku sprzedaży mieszkań, ale jest z nim komplementarny. Oba te segmenty pozwalają na zaspokojenie podstawowej potrzeby człowieka, jaką jest posiadanie własnego lokum - podkreślali uczestnicy debaty podczas konferencji Polskiej Agencji Prasowej „Rynek mieszkaniowy wobec wyzwań gospodarczych”.
Debata „Rynek najmu - indywidualny czy instytucjonalny?” poświęcona była przede wszystkim perspektywie rozwoju w Polsce rynku najmu instytucjonalnego, czyli alternatywie wobec wynajmowania mieszkań od osób fizycznych.
Jak wskazywała Alicja Kościesza, dyrektor ds. sprzedaży i marketing Resi4Rent, firmy mającej obecnie 30 proc. udział w rynku PRS (Private Rented Sector, zinstytucjonalizowana forma najmu), młodzi ludzie z pokolenia Z i millenialsów przedkładają „być” nad „mieć”. Zamiast obciążać się długoletnim kredytem na zakup mieszkania szukają innych rozwiązań, które umożliwiłyby im m.in. mobilność zawodową czy elastyczność w dostosowywaniu przestrzeni mieszkalnej do aktualnych potrzeb. „To klient może dostać tylko od dużej platformy” - stwierdziła panelistka.
Aktualnie w 11 osiedlach Resi4Rent w sześciu miastach Polski mieszka pięć tysięcy osób. „To są osoby młode na starcie swojej ścieżki zawodowej, 3/4 z nich jest poniżej 34. roku życia, a tylko 8 proc. ma powyżej 45 lat” - mówiła dyrektor Kościesza i dodała, że w budynkach zamieszkuje łącznie 49 narodowości, co świadczy o tym, że zmienia się krajobraz polskich miast pod kątem wielokulturowości.
Jak poinformowała, rosnące zainteresowanie najmem instytucjonalnym nie jest związane jedynie ze zmianą pokoleniową, zmniejszoną dostępnością kredytów czy napływem uchodźców z objętej wojną Ukrainy. Powodują je również coraz wyższe oczekiwania najemców. „Oczekują oni jakościowych zmian w relacji wynajmujący-najemca. Dużo się pisało o tzw. patonajmie czy takich zachowaniach właścicieli mieszkań jak ukrywanie usterek, nierozliczanie kaucji czy przychodzenie z niespodziewanymi wizytami” - zwracała uwagę Alicja Kościesza.
Wspomniała też o częstej dyskryminacji przy wyborze osoby, która miałaby wynająć mieszkanie, np. wykluczenie osób posiadających zwierzęta czy cudzoziemców. „My mamy bardzo przejrzyste zasady współpracy, istnieje tylko jedno kryterium - dochodowe, czyli czy klient udźwignie zapłatę czynszu co miesiąc” - podsumowała przedstawicielka Resi4Rent.
Sebastian Juszczak z Polskiego Związku Firm Deweloperskich podkreślał, że jego branża nie czuje się zagrożona konkurencją ze strony rynku najmu, gdyż oba te sektory się wzajemnie uzupełniają. Jednak wskazał, że - według danych GUS - w 2022 roku liczba rozpoczynanych budów spadła o ok. 30 proc., a większość klientów kupuje obecnie mieszkania za gotówkę i to na potrzeby inwestycyjne. „Takie zakupy wzmacniają rynek najmu indywidualnego. Rynek najmu instytucjonalnego dopiero raczkuje - udział lokali w posiadaniu demonizowanych w mediach funduszy inwestycyjnych wynosi jedynie ok. 0,7 promila w stosunku do wszystkich mieszkań w kraju. Stanowi jednak ważną część rynku pod kątem zapewnienia stabilnej, elastycznej formy zamieszkiwania” - mówił ekspert.
„Deweloperzy starają się dopasować do trudnej sytuacji na rynku, popyt na sprzedawane mieszkania jest na razie zamrożony. Część deweloperów zaczyna tworzyć własne platformy najmu instytucjonalnego, jeszcze inni budują dla firm oferujących mieszkania na wynajem” - tłumaczył Sebastian Juszczak.
Wyraził nadzieję, że ta komplementarność rynku pozostanie w przyszłości, a deweloperzy nie tylko będą budować inwestycje na sprzedaż, ale też na wynajem.
Zdaniem Jakuba Ziółka, partnera zarządzającego, CRIDO Legal „rynek najmu zarówno indywidualnego, jak i instytucjonalnego, jest świetnym uzupełnieniem rynku własności i nie należy go postrzegać jako konkurencji”. Jednak - według niego - nie ma jasnych i precyzyjnych przepisów prawnych i podatkowych regulujących ten rynek, a należałoby by je stworzyć, dbając jednocześnie, by chroniły wszystkich uczestników rynku. „To, co powinno się zmienić w następnych latach to możliwość szerszego lokowania inwestycji, które będą przewidywać mieszkania na wynajem. Mamy sporo terenów w dużych miastach na tereny usługowe. Jeżeli jednocześnie potwierdzimy możliwość lokowania tam inwestycji PRS, które będą tworzone według powszechnie dostępnych standardów i według jasnych reguł gry, to jest coś, co temu rynkowi mocno będzie sprzyjać” - zaznaczył Jakub Ziółek.
Źródło informacji: PAP MediaRoom
Czują się oszukani i zignorowani
To prawda, że organizacja terenu wokół budowy to chyba pieta achillesowa zarządu budowy z ramienia Polimex Mostostal. Jednakże kochani kętrzynianie, w szerokiej okolicy znani jesteśmy jako maruderzy i ludzie bez wyobraźni. Chcielibyśmy mieć u siebie wielki świat, Ale i żyć jak w wiejskiej sielance. Żyjąc na tym świecie pół wieku, wiem że ketrzyniakom nigdy się nie dogodzi. Standardem jest marudzenie i doszukiwanie się zła we wszystkim co się w tym mieście dzieje. Obecna władza zła, bo pozwala budowie oddychać, a przecież pracownicy tejże budowy wpływający na podniesienie pkb gminy i wpływów do miejskiej kasy to samo zło. Stara władza zła, bo złe przygotowała kilka- kilkadziesiąt lat temu infrastrukturę miejska, gdyż nie zajrzała do szklanej kuli i nie wiedział, że jedna z największych inwestycji czołowej państwowej spółki stanie w tym mieście. O jedno mam żal do władzy podpisującej umowę z Orlenem. Że nie zrobiła referendum dla mieszkańców czy chcą ten inwestycji czy nie. Bo wtedy każdy mieszkaniem mógłby się opowiedzieć po którejś że stron. A gdyby większość była przeciw, to może inwestycja stanęła by w miejscu gdzie jej potencjał byłby doceniony. Cóż małomiasteczkowe myślenie to kętrzyński konik. Daje pod rozwagę dalsze dywagacje, bo życie często pokazuje, że ci którzy najwięcej narzekają jako piersi składają dokumenty w sprawie pracy i debatują nad groszem, który Orlen zostawi w mieście.
Ketrzynianka
14:29, 2026-03-23
Czują się oszukani i zignorowani
To o którym burmistrzu mowa w tym tytule o ile wiem to dopiero co był artykuł jak buduje się fabryka a tam na czele oprowadzał gości cały w ubraniu roboczym z gumofilcami Pan,który jak mi wiadomo to były nasz burmistrz był,który jest nadzorującym budowę i chyba domyśleć się mogę przyszłym dyrektorem tłoczni oleju. (???) Jeżeli można mieć pretensję to na pewno nie do Pana obecnego burmistrza,który nie musi się znać na logistyce jaką obejęta jest tłocznia oleju rzepakowego są tam odpowiednie osoby z wykształceniem i doświadczeniem,które odpowiadają za płynność budowy i zapewnieniu odpowiednich warunków do jej realizacji.Chociać też nie do końca mam rację takie sprawy powinny być dogadane jeszcze przed budową.
Zbyszek
06:42, 2026-03-23
Czują się oszukani i zignorowani
Lizodup i tyle w temacie
Wyborca
09:49, 2026-03-22
Czują się oszukani i zignorowani
Współczuję mieszkańcom, ale co oni mogą. Orlen sypnie kasą na imprezy miejskie i nikt nie patrzy na dobro mieszkańców bo się sponsor obrazi.
NKE
19:26, 2026-03-21