Do mrożącego krew w żyłach zdarzenia, i to dosłownie, doszło minionej niedzieli na jeziorze Mój. Pod 54-letnim wędkarzem załamał się lód, ale na szczęście w pobliżu znaleźli się wybawcy tonącego mężczyzny.
Bohaterami okazali się Tomasz Olechnowicz, mieszkaniec Kętrzyna i strażak Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kętrzynie oraz Zbigniew Mikowski, wieloletni naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Karolewie. Dzięki ich szybkiej reakcji, zdecydowaniu i doświadczeniu 54-latek został wyjęty ze zmrożonej wody.
We wtorek, w kętrzyńskim ratuszu, ze strażakami spotkał się Karol Lizurej, burmistrz Kętrzyna.
- Wykazaliście się niezwykłą determinacją i odwagą, które są prawdziwym symbolem strażackiej służby. Wasza gotowość do niesienia pomocy, nawet poza godzinami pracy, zasługuje na najwyższe uznanie - powiedział burmistrz.
Na zakończenie spotkania, Karol Lizurej wręczył mężczyznom listy gratulacyjne oraz drobne upominki. red
0 0
Brawa dla BOHATERÓW !!
0 0
Chcecie to wierzcie chcecie nie wierzcie,ale ja tez miałem moment,kiedy wpadłem do przerębla na
naszym jeziorze w Kętrzynie kiedy pchałem sanki z dla kolegi i jak to się stało,że one przeleciały
nad przeręblą a ja dałem nura w ciemną dziurę jeziora,jedna jedyna mnie naszła myśl
jak błyskawica,że oto nie zobaczę już nigdy obrazu co wisiał nad łóżkiem to, obraz Matki Boskiej
z Dzieciątkiem i makatki rozwieszonej przy łóżku.Szast,prast wyskoczyłem jak korek na lód cały mokry
co robić w domu taki się nie pokażę,pomyślałem sobie udam się do Kościoła tam siedząc parę godzin
w ławce czekałem kiedy będę mógł jak gdyby nigdy nic pojawić się w domu.Babcia jak mnie zobaczyła
to bardzo się strapiła i powiedziała czemu nie przyszedłem wcześniej do domu bo byłem cały zesztywniały w palteczku i bejcowanych spodniach.