Dorota Siwicka: Nasza rola jest jeszcze często mylona

Dorota Siwicka: Nasza rola jest jeszcze często mylona

– W moim przekonaniu, jeżeli ktoś kocha całym sercem i kocha dzieci, to wystarczy. Jeżeli ma to być jakieś dodatkowe zajęcie w sensie z zawodowego punktu widzenia, to raczej się nie sprawdzi – mówi o instytucji rodziny zastępczej Dorota Siwicka, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, z którą rozmawiał Robert Majchrzak.

 

Od kiedy jest Pani dyrektorem PCPR?

– Od 1 września ubiegłego roku.

– Co w tym czasie było największym problemem w działalności instytucji, z którym się Pani zetknęła?

– Generalnie pracuję w pomocy społecznej – w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie – już 16 lat. Przyjemną dla mnie tematyką jest piecza zastępcza, lubię to robić. A nowe i co sprawia mi może nie trudność, ale stanowi pewne wyzwanie, to są środki PFRON, które są niewystarczające na pokrycie potrzeb ludzi na naszym terenie. Brakuje pieniędzy i to jest prawdziwa bolączka.

– Może Pani zgłębić ten wątek?

– Od strony matematycznej wygląda to tak: Dostajemy około 1,5 miliona złotych. 500 tysięcy jest przeznaczone na Warsztaty Terapii Zajęciowej, a milion zostaje na środki terapeutyczne, rehabilitacyjne, usuwanie barier architektonicznych, wspomaganie ludzi turnusami rehabilitacyjnymi, rehabilitacją. Większość tych spraw jest niezałatwiana.

– A jakiego rzędu są potrzeby?

– Dwukrotnie, a nawet trzykrotnie większe.

– W jaki sposób rozdysponowane są te niewystarczające środki?

– Środki na turnusy rehabilitacyjne rozdysponowuje Społeczna Rada do Spraw Osób Niepełnosprawnych, która opiniuje wnioski i wspomaga nas. I to za sprawą tej pięcioosobowej rady rozdysponowujemy środki tak a nie inaczej.

38 tysięcy przeznaczamy na aktywizację zawodową. Trzeba w tym miejscu dodać, że w naszym systemie funkcjonuje aktywizacja społeczna i zawodowa. My zajmujemy się społeczną, a zawodową Powiatowy Urząd Pracy. Ale to są pieniądze, które przechodzą przez PCPR.

– Ogólnie rzecz ujmując, jaki był ubiegły rok dla PCPR?

– Ciekawy, interesujący. Udało nam się zrealizować program ministerialny Bezpieczna Rodzina. Pozyskaliśmy 18 tysięcy złotych. Wyremontowaliśmy i doposażyliśmy cały Punkt Interwencji Kryzysowej, zakupując cały sprzęt, AGD i meble. To było dobre posunięcie. Ponadto pozyskaliśmy nowych kandydatów do prowadzenia rodziny zastępczej. To też jest dobre.

– Jak się Pani wydaje, czy rola, którą spełnia Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie, jest znana ludziom, mieszkańcom powiatu, czy niektórzy wciąż nie wiedzą, co to za instytucja?

– Na pewno mylą nazwę z „pomocą rodzinie”. Często ludzie przychodzą do nas po pomoc finansową, nie znając specyfiki, myślą, że zajmujemy się pomocą rodzinie na poziomie powiatu i zajmujemy się pieczą zastępczą, orzekamy o niepełnosprawności i prowadzimy środki PFRON. Nie świadczymy pomocy finansowej ludziom w potrzebie, ludziom ubogim, ludziom bezrobotnym. Świadczymy pomoc innego rzędu, wspomagając, dofinansowując osoby niepełnosprawne w sprawach rehabilitacyjnych, ortopedycznych, usuwając bariery architektoniczne, kierując na turnusy rehabilitacyjne. Utrzymujemy całą pieczę zastępczą, czyli rodziny zastępcze, umieszczamy w placówkach opiekuńczo-wychowawczych – kierujemy dzieci do tych placówek i umieszczamy osoby w domu pomocy społecznej.

Ponadto sprawujemy nadzór nad domem pomocy społecznej, placówkami opiekuńczo-wychowawczymi, czyli Powiatowym Domem Dziecka w Reszlu i Powiatowym Domem Dziecka w Kętrzynie. Prowadzimy Punkt Interwencji Kryzysowej z 8 miejscami hotelowymi i usługi specjalistyczne, to jest poradnictwo specjalistyczne, porady socjalne, psychologiczne i prawne na rzecz mieszkańców powiatu kętrzyńskiego.

– Czy instytucja rodziny zastępczej jest chętnie stosowana przez mieszkańców powiatu kętrzyńskiego? Jak to wygląda w odniesieniu – jeżeli ma Pani takie informacje – do innych regionów województwa?

– Pod tym względem jesteśmy na średnim poziomie. Ale staramy się pozyskiwać kandydatów. Obecnie prowadzimy szkolenia programem ministerialnym „Rodzina”. Mamy 8 kandydatów. W tej chwili przygotowują się, przechodzą szkolenia do tego, żeby zostać rodziną zastępczą. Oprócz tego w naszym powiecie jest około 70 rodzin zastępczych, w których wychowuje się ponad 130 dzieci. Mamy 11 rodzin zawodowych, w tym dwa pogotowia rodzinne, w których interwencyjnie umieszczamy dzieci.

Porównując do innych powiatów jesteśmy dość bogatym terenem, jeżeli chodzi o rodzicielstwo zastępcze zawodowe. Pod tym względem nie wyglądamy źle na tle innych powiatów. Nie mamy też problemów z umieszczaniem dzieci, które są umieszczane interwencyjnie w pogotowiach rodzinnych i później trafiają do rodzin zawodowych lub do adopcji, lub też powracają do domów rodzinnych gdy kryzys w rodzinie minie.

– Co może zachęcić do utworzenia rodziny zastępczej lub zawodowej, a co ludzie uważają za barierę?

– W moim przekonaniu, jeżeli ktoś kocha całym sercem i kocha dzieci, to wystarczy. Jeżeli ma to być jakieś dodatkowe zajęcie w sensie z zawodowego punktu widzenia, to raczej się nie sprawdzi. Nasze rodziny mają staż już11 lat. Usamodzielniły już wychowanków. Spotykają się z wieloma problematycznymi dziećmi, bo trzeba pamiętać, że w rodzinach zastępczych nie umieszcza się dzieci jak z „obrazka”. To są dzieci, które przeszły wielkie traumy i nie ze swojej winy trafiają do nas, tylko z winy rodziców wychowują się w rodzinach zastępczych. To są często dzieci z zespołem alkoholowym, czyli tak zwane FAS, które wymagają terapii, pomocy i wsparcia, takiego szeroko rozumianego. I leczenia, często terapeutycznego i farmakologicznego.

– Jak dla Pani i dla prowadzonej przez Panią placówki, zapowiada się rok 2016?

– Wejdą w życie nowe projekty, w których na pewno będziemy ubiegać się o środki zewnętrzne do wspomagania rodzin. Będziemy też dalej realizować programy pomocy dziecku i rodzinie oraz strategię powiatową w zakresie pomocy społecznej. Jest też perspektywa utworzenia mieszkania chronionego dla 6 osób

– Dziękuję za rozmowę.

 

Zdjęcie: Dorota Siwicka od 1 września pełni funkcję dyrektora Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie. W dalszym ciągu czynnie uczestniczy też w realizacji zadań opiekuńczych świadczonych przez tą jednostkę. Fot. Robert Majchrzak

Podobne artykuły
1 Komentarzy
    • konrad
    • Dodano 12 stycznia 2016

    ta instytucja tylko szkodzi rodzinom

    Odpowiedz
Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *