Trzy wypadki w ciągu dwudziestu minut!

Trzy wypadki w ciągu dwudziestu minut!

Zimowa aura zaskoczyła nie tylko drogowców, ale też samych kierowców. Tylko w niedzielę na terenie naszego powiatu doszło do trzech zdarzeń drogowych. A wszystko w przeciągu dwudziestu minut!

 

Już kilka minut po godzinie ósmej funkcjonariusze policji otrzymali zgłoszenie, że w Wólce Ryńskiej (gmina Reszel) samochód osobowy uderzył w drzewo. Jak się okazało, 63-latek kierujący Mercedesem nie dostosował prędkości do warunków drogowych, stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w dwa przydrożne drzewa. Mieszkaniec Mrągowa z obrażeniami ciała został przewieziony do szpitala w Kętrzynie.
Pięć minut później na drodze wojewódzkiej w Pożarkach (gmina Kętrzyn) kierujący Seatem dachował. Na miejscu zdarzenia policjanci z patrolu ruchu drogowego ustalili, że 34-letni mieszkaniec gminy Kętrzyn, jadąc w kierunku Giżycka wraz z 8-letnim pasażerem, stracił panowanie nad pojazdem na łuku drogi, zjechał na przeciwległy pas drogi, po czym dachował. Kierujący trafił do szpitala, był trzeźwy. Na szczęście pasażer nie odniósł obrażeń.
Kolejne zdarzenie drogowe miało miejsce około godziny 8.25 w Muławkach, w rejonie skrzyżowania z Pręgowem. Tam kierujący BMW nie dostosował prędkości do warunków drogowych, stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w przydrożne drzewo. 28-letni kierowca BMW podróżował z pasażerką. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Kierujący został ukarany mandatem. On też był trzeźwy.
Teraz policjanci wyjaśniają przyczyny i okoliczności tych zdarzeń. Apelują jednak do kierowców o zdjęcie nogi z gazu szczególnie podczas marznących opadów deszczu, kiedy to warunki drogowe są dużo trudniejsze.

Anna Baluta/KPP Kętrzyn

 

Zdjęcie ilustracyjne

Podobne artykuły
7Komentarz
    • Darek
    • Dodano 3 grudnia 2018

    To właściciel drogi powinien zadbać aby podróżowanie autem było bezpiecznie. To właściciel drogi nie wysłał piaskarki i nie sprostał zadaniu aby było bezpiecznie! Głupa przyczyna- „nie dostosował prędkości do warunków drogowych”. Chociaż Regionalne Centrum Bezpieczeństwa mogłoby powiadomić SMS-em. Informują o wietrze, którego każdy się spodziewa. A gołoledź? Nikt nie jest samobójcą i specjalnie nie doprowadza do zdarzenia. Nie każdy ma w swoim samochodzie termometr i to jest jak z czadem- cichym zabójcą, który jest bezwonny i niewidoczny. RCB, nie śpimy!

    Odpowiedz
      • Ciekawe
      • Dodano 3 grudnia 2018

      Tak jest. Droga na właściciela a on piwbiafze na jej utrzymanie.

      Odpowiedz
      • Kętrzynianin
      • Dodano 4 grudnia 2018

      Kolega się tak nie perzy, bo za kierownicą nie siedzi właściciel drogi i to nie on podejmuje decyzje na ile jest bezpiecznie? na ile sprawne jest moje auto na takiej drodze o takiej nawierzchni? i wreszcie jak zachowuje się moje auto przy przyśpieszaniu i hamowaniu/wytracaniu prędkości?
      ostrożność to jest to, czego nikt za mnie nie odrobi. lokowanie winy za moje zdarzenie drogowe, które jest konsekwencją moich decyzji, poza mną – no sorry, ale trąci co najmniej brakiem logiki, jeżeli nie jest przejawem socjopatii, lub przeniesienia – „to nie moja wina. to ten drugi jest przecież winny. a że ja tutaj chciałem przycisnąć, to przecież nieistotne”
      odrobina wyobraźni, gdy zbliżam się rano do auta – nic więcej nie trzeba. wszystko staje się jasnym, gdy ruszam i już wiem jak mam jechać.
      naszej percepcji nie zastąpi RCB, którego rolą nie jest ostrzegać przed zimą (i zjawiskami około zimowymi – gołoledź etc.). tyle wydań wiadomości – wszędzie prognoza pogody, prasa, radio, wreszcie jesteśmy zawsze my, a nie jakieś byty zewnętrzne – jakikolwiek by je nazywać, które mają dbać o nasze bezpieczeństwo, a my możemy samopas oddawać się popełnianiu błędnych decyzji.

      replikując powyższego posta –
      na drodze to kierowca dba o bezpieczeństwo swoje i swoich pasażerów. doszukiwanie się winy w kimkolwiek innym jest bardzo niebezpieczne. całe szczęście policja stoi tutaj na straży logicznego pojmowania problemu, z którym mierzy się w terenie. a jeżeli się z tym nie zgadzamy, możemy zawsze zgłosić szkodę i wybrać opcję udowodnienia, że przyczyna naszej szkody to brak „zapewnionego bezpieczeństwa przez właściciela drogi”.

      Odpowiedz
        • Darek
        • Dodano 4 grudnia 2018

        Podchodzę do auta i są 4 stopnie powyżej zera… Jadę do Białegostoku i „nadziewam się” na gołoledź… Czy muszę wychodzić z auta i sprawdzać co parę kilometrów stan nawierzchni? Nie każdy siedzi w domu i ogląda prognozy pogody, a poza tym nie zawsze media ostrzegają o takim zjawisku. Każdy na logikę wie i zdaje sobie sprawę jakie mogą powstać warunki. Pada deszcz? Aha! Wtedy mogę z całą pewnością stwierdzić , że w okolicach zera stopni może powstać takie zjawisko. Druga sprawa to wilgotność powietrza sprzyjająca powstawaniu gołoledzi. Czy kierowca jadący przez pół Polski będzie wiedział czy akurat na danym odcinku drogi jest gołoledź? Bzdura. A co do RCB itp… Wysyłają informacje o silnym wietrze albo o opadach. Właśnie jest to bardzo przewidywalne (wystarczy spojrzeć w niebo), że takie zjawiska z całą pewnością wystąpią. Tak samo jak RSO informuje o wypadkach (zablokowana droga) czyli o czymś co już się wydarzyło. Wiem, że chodzi o objazd inną drogą. Czy ciężko właśnie napisać informację SMS o możliwości wystąpienia gołoledzi? Można. Dużo wypadków jest z udziałem kierowców, którzy nie pochodzą z naszych rejonów i nie znają drogi. Miejscowi wiedzą w którym miejscu mają szczególnie zwrócić uwagę. Kończąc napiszę kilka słów o drogowcach. Czy musi być tak, że są zawsze zaskoczeni przez warunki pogodowe? Pisał Pan o środkach masowego przekazu… Czy nie dostają informacji o tym, że spadnie śnieg lub powstanie gołoledź? Wiedzą. I co? Musi wydarzyć się nieszczęście żeby zaczęli reagować. Tak samo się tyczy wykaszania traw w pasie drogowym.

        Odpowiedz
          • Kętrzynianin
          • Dodano 4 grudnia 2018

          Kompletnie się nie zgadzam. Nie tyle z ostatnim postem, który zaczyna przypominać głęboki wywód z klimatologii, ile z kompilacją obu.
          Pierwszy to, moim zdaniem, dziwaczna teoria wg której lokuję odpowiedzialność za swoje decyzje poza sobą.
          Drugi, to poza materią naukową, z którą nie sposób polemizować – w końcu to sama fizyka (zmiany stanów skupienia wody w odniesieniu do ciśnienia i obciążenia termicznego etc.), to nadal próba wskazywania, że coś tak oczywistego jak konieczność monitowania (kierowcy robią to intuicyjnie, wiążę ten element percepcji z doświadczeniem drivera) drogi, warunków jakie są na drodze jest czymkolwiek porównywalnym z całkami nieoznaczonymi i „należy mi się informacja podana na talerzu, bo po cholerę mam ją sam pozyskiwać”.
          jestem kierowcą, który jeździł przez 4 lata przez całą Polskę, i zapewniam, że gołoledź to nie zasadzka, w którą wpadamy. No chyba, że kompletnie w nosie mamy warunki w jakich przychodzi nam podróżować. zanim wpakuję się w czarny lód pojawi się mnóstwo symptomów, dla których zdejmę nogę z gazu. ale to może wiedzieć tylko ktoś, kto przygląda się swojej jeździe – łączę to ze skupieniem, ostrożnością, której tym więcej im nieprzyjemniej jest na zewnątrz. ironią losu jest to, że wypadków w okresie letnim jest zdecydowanie więcej, właśnie z tych pozornie bezpiecznych warunków.
          Nie rozumiem z jakiego względu uczepił się pan tego RCB. Nawałnice, śnieżyce, gradobicia – ok. ale do cholery przejście temperatury przez 0 stopni? występujące wówczas mgły i gołoledź w dużej mierze powiązane są z lokalnymi, nieznanymi dla RCB – które ma wymiar globalny, zjawiskami. Lokalnych uwarunkowań nie poda żadna prognoza pogody. To, co wówczas obserwujemy powinna kompensować nam kompilacja podstawowych informacji ze szkoły podstawowej.

          Drogowcy – takie wymogi dla dróg jaki ruch na nich, a jakie wymogi takie pieniądze. te fakty są bezspornie ze sobą powiązane. Byle mżawka wystarczy z przymrozkiem, a chłopaki z gddkia, na autostradach lub głównych drogach, będą pod bronią. drogi wojewódzkie aktywują się później, potem powiatowi i na końcu gminni. jaka gradacja takie wskazane wymogi, a niektóre z nich mają swoje czasy reakcji, akceptację pewnego poziomu dyskomfortu, i rzeczywiście możemy mówić o „zaskoczonych drogowcach” w niektórych przypadkach, jednak nie będzie to element zaskoczenia, a raczej realizacji planu, który został oparty na powyższym. Kuzyn jeździ pługiem w Olsztynie, i od momentu „wystąpienia czegoś” – „mają wskazany czas na reakcję” i tego się trzymają. poza tym czy posypana droga przestaje być śliska? pewnie w jakimś stopniu tak – dla aut o stosunkowo niskich prędkościach, ale jakie to niskie prędkości? przy jakiej masie auta, poruszającej się z jaką graniczną prędkością posypana w jakiej ilości droga, i czym posypana staje się bezpieczna? Ciekawe co?
          Kuzyn wtedy, mądrze odpowiada to, za co policja wali mandaty. fakt, że drogowcy posypali, nie zdejmuje z kierowców odium odpowiedzialności za to, jak jadą. sól, piasek – to co będzie wysypane na drodze nie likwiduje stanu śliskości, tylko go w jakimś stopniu redukuje. a w jakim? dla ostrożnych kierowców – w wystarczającym, żeby poruszać się bezpiecznie. kaskaderom kilka ton soli na krótkim odcinku może być za mało.

          Odpowiedz
    • Rebeka Rosenberg
    • Dodano 3 grudnia 2018

    …a dlaczego mandat otrzymał tylko ten z BMW (Będziesz Miał Wypadek)…?

    Odpowiedz
    • Pan M do Darka
    • Dodano 5 grudnia 2018

    Doświadczeni kierowcy zawodowi w trasie o tej porze roku właśnie tak robią – zatrzymują samochód co kilkadziesiąt kilometrów i obchodzą go sprawdzając przy okazji stan oświetlenia zestawu.

    Odpowiedz
Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *