Trzeba wstać z kolan i walczyć o odzyskanie twarzy

Trzeba wstać z kolan i walczyć o odzyskanie twarzy

Wysokie porażki Granicy w rozgrywkach IV ligi stały się już prawdziwą zmorą wszystkich związanych z kętrzyńskim klubem. Na temat przyczyn takiego stanu rzeczy powstało już wiele wersji zdarzeń. – Zawsze jest tak, że jak nie idzie, to ludzie doszukują się różnych przyczyn – mówi Wojciech Jałoszewski w rozmowie z Robertem Majchrzakiem.

 

– 2:5, 0:7, 1:9 – takiej serii nie pamiętają najstarsi kibice odwiedzający stadion przy Bydgoskiej. A dodać do tego trzeba też wyjazdową porażkę 1:3 w Barczewie. Pytanie może być więc tylko jedno: Panie trenerze, co się dzieje?

– Rzeczywiście, rozegraliśmy ostatnio na Bydgoskiej fatalne mecze i za to należy kibiców przeprosić. Musimy jak najszybciej odbudować się, wyjść z „dołka” i zacząć punktować w lidze.

– Początek sezonu nie wyglądał tak źle. Później przyszła seria dwóch ligowych porażek i jednej pucharowej, jednak po rozgromieniu Motoru Lubawa wydawało się, że „zaskoczyło” i dalej może być już tylko lepiej. Dlaczego, Pana zdaniem, drużynie nie udało się pójść za ciosem?

–  Mecz z Lubawą był w naszym wykonaniu pod każdym względem bardzo dobry i pokazał, że w drużynie jest potencjał. Później przyszedł remis w Ełku, a następnie seria porażek. Analizowałem całą sytuację z drużyną i liczę na poprawę mankamentów w najbliższych meczach. Trzeba wstać z kolan i walczyć o odzyskanie twarzy i zaufania kibiców.

– Drużynę Granicy objął Pan latem, po sezonie 2018-2019, kiedy doszło w nim do dużych zmian personalnych. Być może przerwa letnia była zbyt krótka, żeby to wszystko zespolić?

– Nie szukam takich usprawiedliwień. W wielu drużynach doszło latem do zmian. Zawodnicy mocno trenują aby wynik był lepszy i wierzę, że rundę jesienną zakończymy na wyższym miejscu niż obecnie.

– Wiadomo, że gdy drużynie nie idzie, tu i ówdzie omawiane są przyczyny takiego stanu rzeczy. Tworzone są różne teorie. W Kętrzynie jedna z nich mówi, że największym błędem trenera, czy też zarządu klubu, było „pozbycie się” ze składu doświadczonego Mariusza Machniaka. Tymczasem obaj wiemy, że sprawa wyglądała trochę inaczej…

– Zawsze jest tak, że jak nie idzie, to ludzie doszukują się różnych przyczyn. Jako trener zawsze odcinałem się od snucia i upubliczniania takich teorii.

– Pozostając przy zawodnikach, którzy przed sezonem odeszli z klubu, trzeba też poruszyć czasu tak zwanego „Gdańska”, czyli grupy zawodników, którzy w poprzednim sezonie nie trenowali z drużyną, a tylko przyjeżdżali na mecze. Tutaj też głosy są podzielone i są tacy, którzy uważają, że z nimi Granica byłaby w ligowej tabeli wyżej.

– Nie prowadziłem drużyny w tamtym okresie, więc nie będę się na ten temat wypowiadał. W lipcu rozpocząłem pracę z obecną kadrą i na tym obecnie się koncentruję.

– Pomimo tak niekorzystnych ostatnich wyników, sytuacja zespołu w lidze nie jest jeszcze tragiczna. Przed Wami jeszcze sześć meczów, w tym cztery z zespołami z dolnej połówki tabeli. Zdobycie choćby dwunastu punktów pozwoliłoby na całkiem dobry pułap do startu w rundzie rewanżowej. Ma Pan jakiś specjalny plan na te mecze?

– Plan jest i mam nadzieję, że wspólnie z drużyną go zrealizujemy.

– Panu i całej drużynie, życzę więc powodzenia w realizacji zamierzeń i dziękuję za rozmowę.

 

Fot. Robert Majchrzak

Podobne artykuły
2Komentarz
    • tom
    • Dodano 18 października 2019

    O co chodzi z Mariuszem Machniakiem? Dlaczego nie gra?

    Odpowiedz
    • Kibic
    • Dodano 18 października 2019

    Wzmocnienia wzmocnieniami, na bramkę możecie ściągnąć nawet ter stegena a i tak nie zrobiłby takiej roboty jak Mały. Teraz widzicie jakie to osłabienie gdy go nie ma

    Odpowiedz
Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *