Stop dezinformacji! Oszustwo na wnuczka też nią jest

Stop dezinformacji! Oszustwo na wnuczka też nią jest

Nierzetelne serwisy informacyjne, teorie spiskowe, a nawet działania wprost wymierzone w rządowe procedury bezpieczeństwa zalały sieć. Otrzymałeś zaproszenie do znajomych od nieznanej osoby? Zastanów się dwa razy, czy jego akceptacja nie przyczyni się do uwiarygodnienia fałszywych tożsamości służących dezinformacji.

Dezinformacja jest działaniem celowym. Nieprawdziwa czy zmanipulowana informacja jest przekazywana po to, aby osiągnąć określony efekt: dać odbiorcy „wiedzę” pozorną, bezużyteczną lub szkodliwą, która następnie posłuży do podejmowania przez odbiorcę błędnych decyzji, korzystnych z punktu widzenia podmiotu dezinformującego. Takimi metodami posługują się oszuści „na wnuczka” i „na policjanta”, którzy wciąż oszukują mieszkańców m.in. naszego regionu. Wyłudzają pieniądze od naszych babć, mam, cioć, dziadków, ojców i wujków… Oszust przekonuje, głównie starszą osobę, że rozpracowuje zorganizowaną grupę przestępczą i prosi, aby mu w tym pomóc. Ta pomoc ma polegać na przekazaniu gotówki lub dostępu do niej.

– Dzięki temu będzie można zatrzymać prawdziwych przestępców, oszukujących seniorów na „wnuczka” – argumentują złodzieje, których bezczelność nie ma żadnych granic.

Po przekazaniu pieniędzy lub wpłaceniu ich na wskazane przez oszusta konto, wszelki kontakt z przestępcami się urywa. Z reguły wówczas pokrzywdzony orientuje się, że padł ofiarą oszusta. Z policyjnych informacji wynika, że coraz więcej osób jest świadomych zagrożenia. 

Do takiej właśnie sytuacji doszło w lipcu w powiecie kętrzyńskim. Był środek dnia, kiedy do przedsiębiorcy z naszego powiatu zatelefonował mężczyzna podający się za śledczego. Dzwoniący poinformował rozmówcę, że ten został włączony w akcję CBŚ, która wymierzona jest przeciw skorumpowanym pracownikom banku. Podał numer legitymacji i poprosił o sprawdzenie danych na policji. Dzwoniąc na „komisariat”, mężczyzna uzyskał potwierdzenie tożsamości rzekomego oficera. Najprawdopodobniej jego numer został już „przechwycony” i potwierdzenia udzielił mu sam przestępca. Dalej oszust miał już z górki. Nakłonił swoją ofiarę do „udziału w akcji”, po czym wyłudził od niej dane do logowania w banku. Jakby tego było mało, fałszywy funkcjonariusz nakłonił poszkodowanego do wizyty w banku i zmiany numeru telefonu, na który wysyłane są autoryzacje przelewów!

Po kilku godzinach mężczyzna zorientował się, ze został oszukany. Zauważył bowiem, że z jego konta zniknęło kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wrócił do banku aby zablokować operację. Niestety, oszust najwidoczniej doskonale znał procedury bankowe, gdyż wykonał przelew trybem natychmiastowym, na rachunek założony na Wyspach Brytyjskich. Poszkodowany złożył w swoim banku ustną reklamację, ale nie ma szans na jej pozytywne rozpatrzenie.

– Można powiedzieć, że ten pan sam udostępnił swój „portfel” przestępcy. W tym momencie bank nie odpowiada za pieniądze klienta, więc reklamacja nie może być uznana – tłumaczą bankowcy.

Sprawa została zgłoszona policji, która wszczęła postępowanie. Trudno jednak przypuszczać, żeby poszkodowany mężczyzna odzyskał swoje pieniądze.

Na terenie naszego powiatu podobne zdarzenia miały miejsce już wcześniej. Jedno z nich dotyczyła 72-letniej kobiety, która przekazała oszustom 14 tysięcy złotych. W drugim przypadku, na kwotę 70 tysięcy złotych, oszukane zostały dwie starsze kobiety. Jedna z nich zaciągnęła nawet kredyt, by zostawić pieniądze w miejscu wyznaczonym przez fałszywego funkcjonariusza!

Stróże prawa apelują do wszystkich o przestrzeganie podstawowych zasad, które pozwolą zminimalizować możliwości oszustwa.

– Pamiętajmy, że funkcjonariusze organów ścigania nigdy nie zwracają się z prośbą o wpłacenie pieniędzy – radzą policjanci. – Nigdy nie proszą o branie kredytów w ramach pomocy w działaniach operacyjnych! Żaden funkcjonariusz nie może też żądać ani przyjmować pieniędzy za prowadzoną sprawę.

Jeżeli więc zadzwoni do nas ktoś, kto podszywa się pod policjanta lub inną osobę, która podaje informacje na temat naszych oszczędności, nie podejmujmy żadnych pochopnych działań. Nie informujmy nikogo telefonicznie o ilości pieniędzy, które mamy w domu lub na koncie, nie podawajmy kodów i haseł do konta. Zadzwońmy do kogoś z rodziny, na policję i porozmawiajmy o swoich podejrzeniach. Pamiętajmy, że nikt nie będzie miał nam za złe tego, że zachowujemy się rozsądnie. red

Materiał powstał w ramach projektu Stowarzyszenia Gazet Lokalnych z Polsko-Amerykańską Komisją Fulbrighta „Media bliżej ludzi”, finansowanego ze środków Departamentu Stanu USA.

Zdjęcie: Odbierając telefon od nieznanych osób, zachowajmy szczególną ostrożność. Fot. Pixabay

Podobne artykuły
Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *