Na rower i w Polskę! Pozytywne hobby Sylwestra Gaciocha

Na rower i w Polskę! Pozytywne hobby Sylwestra Gaciocha

Czy nie będąc zawodowym kolarzem można przejechać rowerem niemal 800 kilometrów w zaledwie siedem dni? Okazuje się, że jest to jak najbardziej możliwe. Udowodnił to Sylwester Gacioch, który swoim rowerem pokonał trasę Szczecin – Kraków.

Na co dzień uczy młodzież wychowania fizycznego w I Liceum Ogólnokształcącym im. Wojciecha Kętrzyńskiego. Jakiś czas temu – jak sam mówi – korzystając z możliwości, które dają mu dwumiesięczne wakacje, postanowił poświęcić się jednej ze swoich pasji, czyli jeździe rowerem. Zaczął „skromnie”, od wyjazdu na mecz siatkówki do Olsztyna. Później był wyjazd wzdłuż wybrzeża Bałtyku i trasa Szczecin – Kętrzyn.

– Nie dojechałem do Kętrzyna, w Gdańsku wsiadłem do pociągu. Jednak w Olsztynie poczułem, że muszę i postanowiłem kontynuować jazdę rowerem – wspomina Sylwester Gacioch.

O chlebie i śledziu

Trzy wyjazdy odbył sam, jeden z kolegą. Mówi, że jechać z kimś jest zdecydowanie trudniej, bo nie jest łatwo zgrać tempo jazdy, czy nawet miejsca postoju. Jego kolejne wyprawy to Kielce – Białystok i ponownie Szczecin – Kętrzyn. W lipcu postanowił przejechać rowerem trasę Szczecin – Kraków. W siedem dni pokonał 783 kilometry. Trasę podzielił na siedem etapów. Najdłuższy był pierwszy, ze Szczecina do Kostrzynia nad Odrą, który liczył 143 kilometry. Drugiego dnia przejechał 130 km do Zielonej Góry, kolejne etapy liczyły po sto kilometrów, z wyjątkiem trasy Opole – Katowice, która była o dziesięć kilometrów dłuższa.

– Chciałbym objechać całą Polskę. Czasowo jest to realne. Według moich obliczeń, trasę, z odpowiednim odpoczynkiem, można pokonać w cztery tygodnie. Pokonanie takiej trasy byłoby dopełnieniem tego mojego pomysłu na jazdę rowerem. Chciałbym też dołożyć do tego jakiś cel charytatywny – mówi Sylwester Gacioch, pytany o ocenę swoich rowerowych możliwości.

Póki co, celem jego wypraw jest rekreacja. Musi zadowolić się tym, że robi coś dobrego dla swojego organizmu. I jeszcze jedno. Każda wyprawa to nowe miejsca, nowi ludzie i nowe wydarzenia. Czy któreś z nich szczególnie utkwiło w jego pamięci?

Śniadanie na trasie. Fot. Archiwum prywatne

– Z pewnością najdroższe… zdjęcie, które mam. Razem z kolegą zrobiliśmy sobie zdjęcia na granicy polsko-białoruskiej. Przekroczyłem ją o dwa metry. Mogło skończyć się pouczeniem, a skończyło 500-złotowym mandatem. Początkowo była złość, a dziś wspomnienie, z którego sobie żartuję. Polscy pogranicznicy powiedzieli, że powinienem cieszyć się, że nie zostałem zatrzymany przez ich kolegów po fachu zza granicy. Jak mówili, spędziłbym wówczas tydzień „o chlebie i śledziu”- opowiada Sylwester Gacioch.

200 metrów w godzinę

Wiele trudu sprawiło mu pokonanie 120-kilometrowej trasy Szczecin – Świnoujście, na której zaplanował przeprawę promową. Na miejscu okazało się że promu nie ma. Musiał nadrobić dodatkowe 60 kilometrów, co było ogromnym wysiłkiem dla organizmu.

Innym razem zaufał nawigacji i…

– Nigdy wcześniej ani później nie pokonałem w tak długim czasie odległości 200 metrów. GPS pokierował mnie przez jakieś chaszcze, których pokonanie zajęło mi godzinę – wspomina rowerzysta.

Twierdzi, że największą przeszkodą podczas jego rowerowych wypraw jest słońce, bo pot zalewa oczy. Uprzykrzyć życie potrafią też owady. Z drugiej strony cieszy się, że z czterech wyjazdów tylko raz złapał go deszcz.

Rowerowe wyprawy są doskonałą okazją do zwiedzania. Fot. Archiwum prywatne

Najwięcej wysiłku zajęło mu dotychczas zaplanowanie drogi wzdłuż wybrzeża Bałtyku. Choćby z tego względu, że ciężko jest bowiem znaleźć miejsce na jeden nocleg.

– Z odpowiednim wyprzedzeniem czasowym da się to jednak poskładać – zaznacza Sylwester Gacioch i dodaje, że najważniejsze w tym wszystkim jest wsparcie najbliższych i wyrozumiałość żony. Dlatego już teraz planuje kolejną wyprawę rowerową. Jest na etapie opracowywania mapy podróży. Będzie to wyprawa na północny wschód Polski… Robert Majchrzak

Zdjęcie główne: Sylwester Gacioch: – Chciałbym objechać całą Polskę. Fot. Archiwum prywatne

Podobne artykuły
5  
    • Oj,oj,oj ...
    • Dodano 8 września 2020

    Czytam i myślę jak można bez odpoczynku w hotelu,przepierki cuchów gnać przed siebie,nie mówiąc nic o serwisie sprzętu.Jeżeli to jest zapewnione przez np sponsora Urząd Miasta Kętrzyn lub Powiat Kętrzyn to to ma we współczesnym świecie sens.Poparz no co robi nasz podróżnik,ciągle prosi o wsparcie i je dostaje z nawiązką jak on to robi to jest tajemnica czy nie ?

    Odpowiedz
    • Czytelnik
    • Dodano 8 września 2020

    A dlaczego nasze urzędy miałyby mu to sponsorowac? Bo chce przyjechać na północno wschódnią Polske? To ja chce do Dubaju.

    Odpowiedz
      • Oj,oj,oj ...
      • Dodano 9 września 2020

      To samo pomyślałem o tej drugiej stronie Polski niech jedzie bo to poprawnie politycznie i nie ma, kasa musi się znależdż bo nasz rowerzysta połączy tym wyczynem dwie zwaśnione ze sobą regiony Polski.Przynajmniej ja tak pomyślałem i lokalny PiS powinien wziąść to pod rozwagę.

      Odpowiedz
        • Oj,oj,oj ...
        • Dodano 9 września 2020

        A może dalej na wschód gdzie Polacy są jeszcze-jechać trzeba z dobrą nowiną Panie burmistrzu !

        Odpowiedz
        • Do ojojoj
        • Dodano 9 września 2020

        Trzeba wziąć i znaleźć ojojojoj polski to trudna język

        Odpowiedz
Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *