Felieton Rypiny: Stawiam na Andersa

Felieton Rypiny: Stawiam na Andersa

Czy pamiętacie Państwo jedną z pierwszych scen legendarnego serialu komediowego Alternatywy 4 w reżyserii Stanisława Barei? W oparach absurdu i tytoniowego dymu, zmęczeni jałową dyskusją przedstawiciele Rady Narodowej, wobec braku pomysłu na nazwę dla nowej ulicy, jednogłośnie podejmują decyzję, żeby „nowoprojektowaną” nazwać „Alternatywy” – bo przecież musi być jakaś alternatywa.

 

Prace budowlane na realizowanej – co prawda z opóźnieniem, w oparciu o błędną koncepcję ruchu i równie fatalny projekt – kętrzyńskiej ulicy o roboczej nazwie Obrońców Westerplatte Bis zmierzają ku końcowi, a jednak wciąż brakuje rzeczowych propozycji nazwy. Pomijając fakt, że nowa trasa ma niewłaściwy przebieg w terenie, a także będzie źródłem konfliktu ruchu w okolicy bazaru i rejonie ronda przy Jagiełły, wybór nazwy lub patrona ulicy nie powinien być przypadkowy i tak nieprzemyślany, jak sama droga. Ulicę zapewne trzeba będzie przebudować – bo inaczej staniemy w jednym wielkim korku, lub co gorsza będziemy świadkami rozpoczęcia kolejnej długiej serii kolizji i wypadków jak na nowym Rondzie Dmowskiego – ale nazwa zostanie i źle by się stało, gdyby była to nazwa rozbijająca pewien wypracowany porządek. Ład w przestrzeni publicznej tworzy bowiem nie tylko otaczająca ją architektura budynków, czy mała architektura uliczna, ale także właściwy dobór elementów wpływających na naszą percepcję. Jednym z nich jest kontekst nadanych nazw placów i ulic.

Nie dalej niż w ostatnie wakacje, sprawdzając na mapie trasę podróży na długo oczekiwany rodzinny urlop, natknąłem się na groteskowe zestawienie nazw ulic w jednym z miast Mazowsza. Wśród nazw lokalnych uliczek owego miasta przyległych do przelotowej trasy na południe kraju, moją uwagę zwróciły zgrupowane w jednym tylko rejonie, ulice o nazwach… rodem z bajek. Sympatycznie, miło i bez zbędnego zadęcia, bo przecież ani Kubuś Puchatek, ani Słoń Trąbalski nie mają barw politycznych. Nie przypadkiem wspomniany obszar nosi nazwę Osiedla Baśniowego. Coś jednak nie pasuje do tej baśniowej krainy, coś „zgrzyta”. Otóż w samym jej środku, nieoczekiwanie zaskakuje ulica imienia Stanisława Moniuszki (!). Postać bezdyskusyjnie wielka i zasługująca na „własną” ulicę, ale czy dla poważnego twórcy muzyki do oper Halka i Straszny Dwór, towarzystwo Słonia Trąbalskiego oraz Tomcia Palucha jest najwłaściwsze?

W Kętrzynie nazwy ulic wciąż jeszcze dobrze koegzystują ze sobą, tworząc nawet większe kompozycje. Na Górce Poznańskiej mamy przecież ulice Klonową, Świerkową, czy Jaśminową, które nie dosyć, że świetnie korespondują ze sobą, to jeszcze kapitalnie wpisują się w charakter okolicy. Na Osiedlu Piastowskim patronami ulic są władcy Polski z okresu panowania dynastii Piastów. Z kolei nazwy ulic stanowiących otoczenie Osiedla Sikorskiego, wiążą się z nowszą historią. Od wschodu przebiega ulica Wojska Polskiego. Od południa osiedle zamyka ulica Sikorskiego. Północno-zachodnią granicę obszaru – wyznacza natomiast pas, w którym powstaje właśnie nowa ulica bez nazwy. W chwili obecnej funkcjonuje tylko robocza nazwa, pochodząca od osiedlowej, niemalże równoległej ulicy Obrońców Westerplatte, której nazwa coraz częściej – i to nawet w oficjalnym obiegu – skracana jest (o zgrozo) do słowa Westerplatte (!). Tymczasem ulicy nie patronuje nieistotny gdański półwysep, ale właśnie jego Obrońcy, bohate